Policyjne naloty w siłowniach i nie tylko. Szykują się sądowe batalie o kary

0
49
views

W całej Polsce policja kontroluje siłownie, baseny czy nawet stoki saneczkowe. Sporo z nich działa wbrew przepisom. Prawnicy jednak mówią, że same przepisy są wątpliwe. I że kary w sądach mogą się nie utrzymać.

W całej Polsce policjanci sprawdzają, czy siłownie i inne obiekty sportowe przestrzegają lockdownu. Kary za łamanie obostrzeń mogą być bardzo surowe i wynieść nawet 30 tys. zł.

Ile było takich kontroli? W wojewódzkich komendach policji trwa wielkie liczenie po pierwszym dniu zmasowanych akcji. Już jednak wiadomo, że przypadków łamania obostrzeń jest mnóstwo. Na Śląsku obostrzeniom nie chcieli się podporządkować amatorzy zjeżdżania na sankach. Na terenie stoku w Bytomiu znajdowało się około stu osób, a właściciel sprzedawał bilety wstępu.

W tym samym mieście funkcjonariusze odkryli działającą siłownię, w której przebywały 32 osoby. W siłowni w Jastrzębiu-Zdroju ćwiczyło z kolei 30 osób. Na Podkarpaciu nielegalnie w jednym z klubów ćwiczyło 16 osób. Mniej amatorów ćwiczeń odkryli policjanci na drugim końcu kraju, w Bytowie na Pomorzu. Na terenie obiektu było kilka osób. W Częstochowie policja mówi o nieprawidłowościach w dwóch klubach fitness.

Choć więc ostatecznych danych z całego kraju jeszcze nie ma, wiadomo, że tylko 28 grudnia przeprowadzono dziesiątki kontroli i odkryto setki osób, które obostrzeń nie przestrzegają.

Czy posypały się kary? W wielu przypadkach ćwiczący dostali mandaty w wysokości do 500 zł. Kamil Wasilewski, prawnik specjalizujący się w kwestiach związanych z klubami fitness, mówi jednak money.pl, że zna głównie przypadki, w których policjanci sporządzali notatki dla sanepidów. To może uderzyć ćwiczących mocno po kieszeni, bo takie kary są znacznie wyższe.

„Jak z godziną policyjną”

Przedstawiciele branży fitness uważają, że zamknięcie klubów jest po prostu bezprawne. – To tak jak z godziną policyjną na sylwestra – mówi money.pl Tomasz Napiórkowski z Polskiej Federacji Fitness. Organizacja argumentuje, że tak jak rozporządzeniem nie można nakazać ludziom pozostania w domach, tak nie można w ten sposób zamrozić całej branży.

Zgadza się z tym mecenas Kamil Wasilewski, który mówi, że sądy mogą kwestionować kary – zarówno dla właścicieli klubów fitness, jak i dla samych ćwiczących.

Według przedstawicieli branży podstaw do kwestionowania kar może być więcej. Rozporządzenie w sprawie obostrzeń zakazuje wykonywania działalności ujętej w kodzie PKD 96.04.Z. Jednak na przykład trenerzy personalni działają zwykle na podstawie PKD 85.51.Z. A o tym już rządowe wytyczne nic nie mówią. Czy więc studio fitness, w którym przebywa jeden klient i trener personalny może działać? Prawnicy mają tu mnóstwo wątpliwości.

Według Polskiej Federacji Fitness, obecne rządowe wytyczne pozwalają natomiast bez wątpliwości prowadzić szkoły tenisa czy studia yogi – i to w trybie dostępnym dla każdego.

Większość klubów dostosowało się do wytycznych – i są zamknięte dla klientów, którzy nie zajmują się profesjonalnym sportem. Są jednak takie, które ciągle analizują różne rozwiązania. Na przykład krakowski klub Atlantic Sports, który jesienią zamienił się w „Kościół Zdrowego Ciała” i pozostawał czynny. Jak jest teraz? Na razie obiekt nie działa, ale ma to się zmienić już 2 stycznia.

„Nie poddajemy się. Od soboty ruszamy znowu z fitnessem, siłownią i squashem. W najbliższych dniach damy znać, jak wszystko będzie zorganizowane” – czytamy w oświadczeniu sieci.

W tej chwili największe kontrole trwają w siłowniach. Czy jednak w sylwestrową noc wizyt funkcjonariuszy mogą się spodziewać restauracje, kluby czy hotele? Na przykład takie, które organizują „pokazy” czy „przygotowania do zawodów”.

„Nie można tego wykluczyć”, „policjanci są od tego, by przeprowadzać takie kontrole” – usłyszeliśmy w komendach wojewódzkich. Z naszych informacji wynika jednak, że nie ma w tej chwili odgórnej decyzji o masowych kontrolach w sylwestra.

Kontrole w siłowniach. Jakie grożą kary?

Mandat karny, nałożony bezpośrednio przez funkcjonariusza policji, wynosi do 500 zł. Policjant może jednak skierować sprawę do sądu, a tu grzywna może wynieść do 5 tys. zł.

Inną drogą jest skierowanie sprawy do sanepidu. Tu kara administracyjna wynosi od 5 tys. zł. do 30 tys. zł. Taka kara ściągana jest z konta w ciągu 7 dni od dnia wydania decyzji. Może ją jednak zakwestionować sąd. W takim przypadku inspekcja będzie musiała zwrócić te pieniądze wraz z odsetkami.

Z rządowych wytycznych wynika, że do 17 stycznia organizowanie zajęć i wydarzeń sportowych jest dopuszczalne wyłącznie w przypadku sportu zawodowego.

źródło: money.pl

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ