OBIETNICE WYBORCZE: Nie tylko pensja minimalna. Wyliczamy niespełnione obietnice PiS i Andrzeja Dudy

0
19
views

Nie tylko pensja minimalna. Wyliczamy niespełnione obietnice PiS i Andrzeja Dudy

Politycy w kampaniach zwykle zapowiadają sporo, ale po wyborach często tracą pamięć. Dlatego mówimy: „sprawdzam”. I przyglądamy się obietnicom PiS z kampanii parlamentarnej w 2019 r. i ostatnim zapowiedziom Andrzeja Dudy. Oto obietnice, o których już możemy powiedzieć, że (prawie) na pewno nie zostaną spełnione.

Zjednoczona Prawica wygrała wybory w październiku 2019 r., a Andrzej Duda zwyciężył w wyborach prezydenckich. Środowisko skupione wokół PiS ma więc niemal pełnię władzy. Choć nie kontroluje Senatu, ma pole do popisu, jeśli chodzi o realizowanie swoich obietnic wyborczych. A tych było mnóstwo. Są jednak takie, których nie uda się zrealizować.

Płaca minimalna. 3 tysięcy nie będzie

3 tys. zł brutto miesięcznie w 2021 roku i 4 tys. zł brutto miesięcznie do 2023 roku – to obietnica PiS z kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku.

Dziś jednak wiadomo, że na takie wynagrodzenie minimalne nie ma szans. Rząd właśnie poinformował, że chce, by za rok pensja wynosiła 2800 zł, a stawka godzinowa – 18,30 zł.

Czemu rządowa propozycja znacząco różni się od kampanijnych obietnic? Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg mówiła PAP, że taka propozycja jest „najbardziej optymalna” ze względu na pandemię koronawirusa oraz trudną sytuację gospodarczą.

Pensja minimalna wywoływała zresztą gorące dyskusje w ostatnich tygodniach. Niektóre związki uważają, że powinno się ją podnieść – nawet powyżej 3 tys. Z drugiej strony, z badań na zlecenie Konfederacji Lewiatan wynika, że zdaniem większości przedsiębiorców płaca minimalna powinna się utrzymać na poziomie 2600 zł.

Małe szanse na emerytury stażowe

W maju prezydent Andrzej Duda obiecywał emerytury stażowe. Nie pierwszy zresztą raz – pięć lat temu, podczas poprzedniej kampanii wyborczej, również mówił o wprowadzeniu tego pomysłu. Według jego zapowiedzi, przechodzenie na emeryturę nie zależałoby wyłącznie od wieku, ale też od przepracowanych lat. I tak kobiety mogłyby odchodzić na emeryturę po 35 latach pracy, a mężczyźni po 40.

Co z tą obietnicą? „Gazeta Wyborcza” powoływała się na nieoficjalną rozmowę z urzędnikiem Kancelarii Prezydenta. Tłumaczył, że stażowe emerytury są niemożliwe do wprowadzenia, bo są… niekonsytytucyjne. – W ustawie zasadniczej wyraźnie jest mowa, że prawo do zabezpieczenia społecznego mamy po osiągnięciu wieku emerytalnego – miał tłumaczyć współpracownik Dudy. Kolejną przeszkodą są pieniądze. Wprowadzenie emerytur stażowych mogłoby kosztować nawet 13 mld zł rocznie.

Emerytury razy dwa

Andrzej Duda zapowiadał w kampanii nie tylko emerytury stażowe, ale też kolejne dodatkowe wypłaty – na wzór „trzynastek”. Najpierw mówił o „czternastkach” i „piętnastkach”, a potem dodał: „może w końcu uda się nam dojść do pełnych 12 i będzie za każdym razem dwa razy tyle, co do tej pory mieli”.

Czy więc emeryci doczekają się „dwudziestekczwórek”? Z nieoficjalnych informacji wynika, że nikt w rządzie do tych zapowiedzi zbyt poważnie nie podchodził. I emeryci oraz renciści mogą co najwyżej liczyć na „trzynastki” i „czternastki” w najbliższych latach.

Wyrównanie dopłat dla rolników

Nie tylko emerytom PiS i Andrzej Duda sporo obiecywali. Wiele uwagi PiS i Andrzej Duda poświęcali również rolnikom.

– Rolnicy otrzymają w końcu pełne dopłaty do hektara, na pełnym europejskim poziomie – zapowiadał we wrześniu 2019 Jarosław Kaczyński. Obietnice powtarzał też Andrzej Duda. Przedstawiciele rządu nie ukrywali, że liczą tu na pomoc polskiego komisarza ds. rolnictwa UE Janusza Wojciechowskiego.

W kończącej się perspektywie średnia dla Unii wynosiła ok. 260 euro na hektar, a w przypadku Polski było to 220–240 euro.

Po wyborach jednak politycy obozu Zjednoczonej Prawicy do tematu wracają bardzo rzadko, mimo że mogliby o to zabiegać na ostatnim szczycie UE. O dopłatach wypowiedział się jednak minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Zapewniał w TVP, że walka o dopłaty trwa, ale dodawał, że za ich niski poziom odpowiada nie rząd PiS, ale Donald Tusk. – Te miliardy utracono dlatego, że Polak miał być tym symbolicznym królem Europy – mówił.

Fundusz za funduszem

Fundusz Modernizacji Szpitali, Fundusz Stu Obwodnic, Fundusz Inwestycji Lokalnych, Fundusz Przeciwdziałania COVID-19, Fundusz Patriotyczny, Fundusz Inwestycji w Szkołę – trudno zliczyć liczbę funduszy, które zostały zapowiedziane przez władze w ostatnich kampaniach. Najchętniej wypowiadał się na ten temat premier Morawiecki.

Zapowiadane fundusze jednak zwykle nie tylko nie powstawały. Temat zazwyczaj pojawiał się na jakiejś konferencji i potem szybko spadał z agendy. Pracę nad większością funduszy ostatecznie nawet nie ruszyły. Nad częścią obietnic, które miały zostać realizowane przez fundusze, pracują jednak już funkcjonujące instytucje Na przykład fundusz do spraw obwodnic nie ruszył, ale projektami nowych dróg tego typu zajmuje się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Co z innymi obietnicami? Tych było bez liku. PiS obiecywał zarówno wielkie inwestycje rozwojowe, jak CPK, jak i te nieco mniejsze, ale bardzo ciekawie brzmiące projekty. Na przykład w programie z 2019 znaleźliśmy zapowiedź „szybkiej infolinii dla pacjentów”.

– Każdy potrzebujący, będzie mógł się dowiedzieć, w którym zakładzie w jego regionie można uzyskać dane świadczenie w najkrótszym czasie – zapowiadał PiS.

Tych obietnic na razie nie udało się spełnić. Infolinii jeszcze nie ma, a budowa CPK wciąż nie ruszyła. Ale w końcu rząd ma jeszcze perspektywę kilku lat przed kolejnymi wyborami, a Andrzej Duda ma przed sobą pięcioletnią kadencję.

źródło: money.pl

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ