wtorek, 21 września, 2021
Strona główna Aktualności MAMY RACHUNEK ZA EPIDEMIĘ. ZABRAKNIE MILIARDÓW

MAMY RACHUNEK ZA EPIDEMIĘ. ZABRAKNIE MILIARDÓW

0
37
views

Pierwszy rachunek za epidemię. Będziemy musieli pożyczyć miliardy

Kwietniowy spadek wpływów ze składek na ZUS to tylko zapowiedź tego, co nas czeka w tym roku w finansach publicznych.

Spadek wpływów ze składek jest znacznie silniejszy, niż wynikałoby to ze spodziewanych zmian w funduszu płac w kwietniu. A to znaczy, że umorzenia składek, o które wnioskowali samozatrudnieni i mikrofirmy, muszą się cieszyć dużą popularnością

JAKUB BOROWSKI, CRÉDIT AGRICOLE

Wpływy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ze składek spadły w kwietniu o jedną piątą. A jeszcze do niedawna, mimo obniżki wieku emerytalnego i związanej z tym zwiększonej wypłaty świadczeń, dobra sytuacja na rynku pracy powodowała, że wpływy ze składki do ZUS były rekordowo wysokie i systematycznie rosły.

To powodowało, że wydolność ZUS, czyli procent wydatków zakładu pokrywanych z wpłacanej składki, była rekordowo wysoka i wynosiła 80 proc. Nawet w marcu, gdy można już się było spodziewać początków covidowego szoku, wynik był dobry. Jak wynika z informacji ZUS, wpływy ze składek wyniosły wówczas 18,6 mld zł i były o ponad miliard wyższe niż rok wcześniej. Kwiecień zakończy się spadkiem zarówno w porównaniu z wynikami z marca 2020 r., jak i kwietnia 2019 r.

– Spadek wpływów ze składek jest znacznie silniejszy, niż wynikałoby to ze spodziewanych zmian w funduszu płac w kwietniu. A to znaczy, że umorzenia składek, o które wnioskowali samozatrudnieni i mikrofirmy, muszą się cieszyć dużą popularnością – podkreśla Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole. Na razie jednak nie ma danych szczegółowych, a ich oszacowanie jest trudne, bo firmy mogą wstecznie występować o umorzenie składki. ZUS tego typu informacje będzie miał najwcześniej w połowie roku.

Z punktu widzenia bilansu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i finansów publicznych najważniejsze pytanie dotyczy tego, jak duży będzie spadek składki. Z danych, które przekazał nam ZUS, wynika, że orientacyjnie będzie oscylował wokół jednej piątej wpływów. – Nie wiadomo jednak, ani jak długo taki stan rzeczy potrwa, ani jak duża luka do zasypania powstanie, ani jak szybko będzie można odbudować wpływy do FUS – mówi nam osoba związana z rządem.

Powrót do dobrej sytuacji FUS będzie długi, bo fundusz staje się amortyzatorem kryzysu. Ulgi w składkach to najłatwiejszy sposób zmniejszenia kosztów pracy i działania mikrofirm. Tymczasem jednak rosną wydatki FUS, który bierze na siebie dodatkowe ciężary, jak wypłata dodatkowych zasiłków opiekuńczych i innych świadczeń. ZUS informował, że od 1 do 24 kwietnia złożono 1,6 mln wniosków o pomoc w ramach tarczy, w tym 1,2 mln wniosków o zwolnienie ze składek, 333 tys. wniosków o świadczenie postojowe dla samozatrudnionych i 50 tys. wniosków o świadczenie postojowe dla zleceniobiorców. Do zeszłego tygodnia ZUS wypłacił 169 tys. osób 340 mln zł postojowego.

Wyniki ZUS to zaledwie preludium tego, co nas czeka w finansach publicznych. Rząd przedstawił już swój scenariusz w aktualizacji programu konwergencji, w którym co roku Polska przedstawia Komisji Europejskiej dane o stanie finansów i gospodarki. Dokument do końca kwietnia musi trafić do Brukseli. Według naszych informacji punktem wyjścia jest założenie, że nie unikniemy w tym roku recesji. Rząd uważa jednak, że będzie ona płytsza niż opublikowane niedawno przewidywania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który zakłada, że gospodarka skurczy się o 4,6 proc.

Jaka będzie rzeczywista skala spadku PKB, okaże się dopiero po tym, jak rząd ustali kalendarz odmrażania poszczególnych branż. – Jeśli gospodarka zostanie odmrożona z końcem czerwca, realny spadek PKB powinien wynieść ok. 3,5 proc. Ale gdyby się okazało, że jesienią mamy kolejną falę epidemii i lockdown zostaje przywrócony, wówczas spadek może wynieść aż 5,3 proc. – mówi Marcin Czaplicki z PKO BP.

Recesja uderzy w budżet z dwóch stron. Przede wszystkim obniży dochody. Zapewne już w marcowych wynikach budżetu zobaczymy spadek wpływów z CIT i VAT. Nie może być inaczej, skoro sprzedaż detaliczna realnie (w cenach stałych) już w poprzednim miesiącu zmalała o 9 proc. i był to najgłębszy spadek od 15 lat. – Po rynku krążą informacje, że po marcu deficyt w budżecie wyniósł 9 mld zł. Można się było tego spodziewać, skoro spadły obroty firm i osłabła konsumpcja. Jednocześnie impuls fiskalny, który szykuje rząd, oznacza zwiększenie wydatków – wskazuje Czaplicki.

Spadek dochodów przy jednoczesnym zwiększeniu wydatków musi spowodować wzrost deficytu całego sektora finansów publicznych do dawno nienotowanych rozmiarów. Wszystko wskazuje na to, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2020 r. należy szacować na 7-9 proc. PKB. Rozrzut prognoz ekonomistów jest duży i zależy przede wszystkim od prognoz głębokości recesji. Do tej pory największa dziura w publicznej kasie była po kryzysie finansowym w 2010 r. i wyniosła 7,4 proc. PKB.

– Możemy się mylić, jeśli chodzi o dokładną prognozę zwiększenia potrzeb pożyczkowych, ale ponad wszelką wątpliwość można powiedzieć, że będzie to wzrost bezprecedensowy. Kiedyś może byłby to problem, ale dziś, gdy na rynku aktywny jest Narodowy Bank Polski, nie ma większego ryzyka, że zabraknie chętnych do ich sfinansowania – mówi Mateusz Sutowicz, ekonomista Banku Millennium. Według niego rząd będzie musiał dodatkowo pożyczyć ok. 150 mld zł, by zasypać ubytki w dochodach i znaleźć pieniądze na pomoc gospodarce.

 

Jest w stanie to zrobić, co udowodnił w marcu, gdy zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o 40 mld zł, co było największym skokiem w historii. Duża w tym zasługa Banku Gospodarstwa Krajowego i NBP. Ekonomiści spekulują, że ministerstwo sprzedaje obligacje w trybie private placement państwowemu Bankowi Gospodarstwa Krajowego, a następnie BGK odsprzedaje je bankowi centralnemu. – Choć kwota 150 mld zł wydaje się zawrotna, rynek jest na nią gotowy – uważa Sutowicz.

Rząd stara się ograniczyć wzrost długu publicznego, więc przesuwa część finansowania pomocy antykryzysowej do BGK i Polskiego Funduszu Rozwoju. Według metodologii krajowej obligacje wyemitowane przez obie instytucje nie będą zaliczane do zadłużenia finansów publicznych. Nadal wiążą nas progi ostrożnościowe dla wielkości długu zapisane w ustawie o finansach publicznych (50 i 55 proc. PKB) oraz konstytucyjny limit, który wskazuje, że zadłużenie musi być niższe niż 60 proc. PKB.

Ten dług zapewne znajdzie za to odzwierciedlenie w statystykach unijnych, ale kraje członkowskie ustaliły, że walka z epidemią wymaga nadzwyczajnych środków, dlatego nikt nie będzie karał za to, że deficyt czy dług przekroczą unijne limity ustalone na poziomie odpowiednio 3 i 60 proc. PKB. Niemcy już zapowiedziały, że w ich sektorze finansów publicznych tegoroczna dziura przekroczy 7 proc., chociaż w ciągu ostatnich pięciu lat notowali nadwyżki.

Marek Chądzyński, Bartek Godusławski, Grzegorz Osiecki, 28.04.2020

Dziennik Gazeta Prawna

ZUS: Emeryci i renciści z „trzynastkami” na kontach

Prawie wszyscy emeryci i renciści otrzymali już trzynastą emeryturę i rentę – poinformował rzecznik ZUS Paweł Żebrowski. Jak dodał, do wypłaty zostały jeszcze tylko „trzynastki” dla osób pobierających świadczenia i zasiłki przedemerytalne.

Wypłata „trzynastek” dla emerytów i rencistów rozpoczęła się 1 kwietnia. Kwota świadczenia to dla każdego 1200 zł brutto. Z tego w większości przypadków trzeba potrącić zaliczkę na podatek dochodowy i składkę zdrowotną. Najczęściej „na rękę” wypłacane jest 981 zł.

Jak przekazał PAP rzecznik ZUS, zdecydowana większość emerytów i rencistów otrzymała już pieniądze. W siedmiu kolejnych terminach płatności: 1,5,6,10,15,20 oraz 25 kwietnia, ZUS wypłacił blisko 8,5 mln świadczeń na kwotę ponad 10 mld zł.

Żebrowski zaznaczył, że do wypłaty została jeszcze transza jednorazowego świadczenia pieniężnego dla osób pobierających świadczenia i zasiłki przedemerytalne.
Docelowo „trzynastka” zostanie wypłacona blisko 9,8 mln emerytom i rencistom. Koszty wypłat tego świadczenia to 11,7 mld zł w bieżącym roku.

„Trzynastka” przysługuje osobom, które 31 marca były uprawnione m.in. do emerytury, renty (z tytułu niezdolności do pracy, szkoleniowej, socjalnej, rodzinnej), rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego (świadczenia dla osób, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci), nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego, świadczenia lub zasiłku przedemerytalnego.

Żeby otrzymać to świadczenie, nie trzeba składać wniosków. Jest ono przyznawane „z urzędu”. „Trzynastka” jest jednocześnie wolna od potrąceń egzekucyjnych i nie wlicza się jej do dochodu.
Po raz pierwszy emeryci i renciści otrzymali dodatkowe świadczenie w ubiegłym roku. Od marca 2020 r. trzynasta emerytura ma ustawowy charakter stałego rocznego dodatku.

ZUS rozpoczął już także wysyłkę decyzji o nowej wysokości emerytury lub renty po waloryzacji oraz o przyznaniu tzw. „trzynastki”. Emeryci otrzymają taką informację w jednej przesyłce pocztowej.

źródło: interia.pl

 

PFR: Startuje nowy program olbrzymich subwencji dla firm

W ciągu najbliższych dni ruszy przyjmowanie wniosków firm o nową pomoc, w ramach Tarczy Finansowej PFR. Jest już zgoda Komisji Europejskiej, a banki, które będą technicznym dystrybutorem programu już są gotowe. W ramach tej tarczy przedsiębiorstwa otrzymają wysokie subwencje, a umorzone będzie mogło być nawet 75 proc. tej kwoty.

To na tę tarcze najbardziej liczą przedsiębiorcy, bo daje realną gotówkę na przetrwanie i ochronę miejsc pracy. Program o wartości 100 mld zł, finansowany przez Polski Fundusz Rozwoju, a skierowany jest do ok. 670 tys. polskich przedsiębiorstw, które ucierpiały w wyniku pandemii koronawirusa. Z tej puli do mikro, małych i średnich podmiotów trafi 75 mld zł.

Banki czyli bardzo ważne ogniowo w dystrybuowaniu programu są już gotowe. 17 banków komercyjnych oraz większość banków spółdzielczych wdrożyło system, który pozwoli na przyjmowanie wniosków od mikro, małych i średnich firm zatrudniających od 1 do 249 pracowników o udzielenie subwencji w ramach Tarczy Finansowej PFR – poinformował we wtorek PFR.

W poniedziałek 27 kwietnia wieczorem program uzyskał notyfikację Komisji Europejskiej, co było ostatnim wymaganym krokiem do jego uruchomienia. Dlatego w zasadzie możliwy jest już start programu i bank lada chwila zaczną przyjmować wnioski.

– Po technicznym wdrożeniu ostatnich zaleceń Komisji Europejskiej przyjmowanie wniosków rozpocznie się w ciągu kolejnych kilku dni – poinformował PFR. Co ważne, będzie to możliwe na zasadzie maksymalnie uproszczonej procedury, na postawie formularza wypełnianego poprzez bankowość elektroniczną.

Wnioski o finansowanie w postaci częściowo bezzwrotnych subwencji będą mogli złożyć przedstawiciele firm, które są klientami danego banku. Wniosek oparty będzie na oświadczeniach przedsiębiorcy, a jego weryfikację przeprowadzi automatycznie PFR na podstawie danych z banków (identyfikacja, w tym numer NIP), ZUS (zatrudnienie) i Ministerstwa Finansów (m.in. przychód ze sprzedaży za poprzedni rok obrotowy dla MŚP). Po potwierdzeniu tych informacji obliczona będzie wysokość subwencji. Jeśli na podstawie dostępnych danych zostanie ona przyznana w niższej wysokości niż wnioskował przedsiębiorca, otrzyma on od Funduszu za pośrednictwem banku informację o przyczynach podjęcia takiej decyzji. W tej sytuacji subwencja będzie wypłacona w niższej wysokości, ustalonej przez PFR, a przedsiębiorca będzie mógł złożyć odwołanie od decyzji. Możliwość odwołania zostanie uruchomiona w systemach bankowych od 11 maja.

Całość procesu, w tym otrzymanie decyzji i podpisanie umowy z PFR oraz złożenie odwołania od decyzji Funduszu odbędzie się on-line w systemie transakcyjnym banku. Firmy, które złożą wniosek lub otrzymają subwencję w ramach Tarczy Finansowej PFR, nie ponoszą żadnych kosztów np. z tytułu prowizji bankowej czy za rozpatrzenie wniosku.

Aby sprawnie wypełnić wniosek, przedstawiciel firmy powinien przygotować dane, takie jak liczba zatrudnionych (w tym na umowy cywilnoprawne) w przeliczeniu na pełen etat oraz wysokość przychodów w danych miesiącach, które pozwolą zakwalifikować przedsiębiorstwo do grupy mikro lub małych i średnich, a także wyliczyć należną kwotę subwencji. Ponieważ podstawą weryfikacji wniosków i oświadczeń, które wpływają na przyznanie subwencji i jej wysokość, będą rejestry publiczne, ważne jest, aby przedsiębiorca, który będzie się ubiegać o jej przyznanie złożył deklarację VAT w czasie, który pozwoli na jej przetworzenie i zatwierdzenie przez Ministerstwo Finansów. – Przed rozpoczęciem wypełniania wniosku warto zapoznać się również z informacjami zamieszczonymi na stronie internetowej PFR, gdzie szczegółowo opisane są zasady Tarczy Finansowej PFR, a także na stronach internetowych swoich banków- dodaje PFR.

Szybkie i bezpieczne wnioskowanie oraz dystrybucja środków możliwa będzie dzięki uczestnictwu w projekcie Krajowej Izby Rozliczeniowej, która stworzyła  system automatycznego przekazywania informacji między bankami a PFR.

Dla kogo Tarcza Finansowa PFR?

Program Tarcza Finansowa PFR kierowany jest do:

– mikrofirm, zatrudniających na dzień 31 grudnia 2019 r. od 1 do 9 pracowników (bez właściciela), których roczny obrót lub suma bilansowa nie przekracza 2 mln euro;

– małych i średnich firm, zatrudniających do 249 pracowników, których roczny obrót nie przekracza 50 mln euro lub suma bilansowa nie przekracza 43 mln euro.

Z subwencji będą mogły skorzystać firmy, które dotknął spadek przychodów o co najmniej 25 proc. w dowolnym miesiącu po 1 lutego br. w porównaniu do poprzedniego miesiąca lub analogicznego miesiąca ubiegłego roku w związku z COVID-19.

Maksymalna kwota subwencji dla mikrofirm zależy od skali spadku przychodów oraz liczby zatrudnionych i wynosić może do 324 tys. zł (średnio 70-90 tys. zł), a 75 proc. jej wartości może być bezzwrotne: 25 proc. wartości jest bezzwrotne pod warunkiem kontynuowania działalności w ciągu 12 miesięcy od jej udzielenia. Dodatkowe 50 proc. subwencji jest bezzwrotne w zależności od poziomu utrzymania średniego zatrudnienia w okresie 12 miesięcy. W przypadku zmniejszenia zatrudnienia procent zwrotu subwencji przez przedsiębiorcę jest odpowiednio wyższy, co stanowi silny bodziec dla beneficjentów do utrzymywania miejsc pracy. Po 12 miesiącach zaczyna się spłata ratalna reszty subwencji rozłożona na 24 miesiące.

Dla firm z sektora MŚP kwota subwencji, która stanowi 4 proc., 6 proc. lub 8 proc. sprzedaży rocznej w zależności od skali spadku sprzedaży, może wynieść maksymalnie 3,5 mln zł (średnio 1,9 mln zł). 75 proc. subwencji finansowej może być bezzwrotne, w tym 25 proc. pod warunkiem kontynuacji działalności, 25 proc. w zależności od poniesionej przez przedsiębiorstwo straty na sprzedaży, a dodatkowo 25 proc. w zależności od utrzymania średniego zatrudnienia w okresie 12 miesięcy. Zwrot subwencji przez przedsiębiorcę będzie proporcjonalnie wyższy w przypadku spadku zatrudnienia.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Całkowita wielkość wsparcia dla mikrofirm to 25 mld zł, z czego zakładana kwota środków bezzwrotnych wyniesie ok 16 mld zł. Maksymalna wartość programu dla MŚP to 50 mld zł, z czego zakładana kwota środków bezzwrotnych może wynieść 32 mld zł.

Dla dużych firm, których zatrudnienie wynosi co najmniej 250 pracowników (całkowite zatrudnienie w grupie kapitałowej), a obrót przekracza 50 mln EUR lub suma bilansowa przekracza 43 mln EUR w ujęciu skonsolidowanym, w ramach Tarczy Finansowej PFR przewidziane jest finansowanie płynnościowe, pożyczki preferencyjne lub instrumenty kapitałowe na indywidualnie ustalanych z PFR warunkach. Wnioski o finansowanie dla dużych firm można będzie złożyć bezpośrednio na stronie PFR.

Z tej drogi finansowania mogą mogły również skorzystać mniejsze firmy. Warunkiem jest zatrudnianie powyżej 150 pracowników oraz obrót przekraczający 100 mln zł, w sytuacji kiedy ich luka finansowania zgodnie z projekcjami finansowymi przekracza 3,5 mln zł lub finansowanie dotyczy Programu Sektorowego w związku z COVID-19.

Warunkiem uzyskania wsparcia w ramach Tarczy Finansowej PFR jest prowadzenie działalności na dzień 31 grudnia 2019 r., a także niezaleganie z płatnościami podatków i składek na ubezpieczenia społeczne.

Wnioski o wsparcie w ramach Tarczy Finansowej PFR dla mikro, małych i średnich firm będzie można złożyć wyłącznie za pośrednictwem następujących banków:

  •          Alior Bank
  •          Bank BPS oraz zrzeszone i współpracujące Banki Spółdzielcze
  •          Bank Millennium
  •          Bank Pekao S.A.
  •          Bank Pocztowy
  •          BNP Paribas Bank Polska
  •          BOŚ Bank
  •          Citi Handlowy
  •          Credit Agricole
  •          Getin Noble Bank
  •          Idea Bank
  •          ING Bank Śląski
  •          mBank
  •          Nest Bank
  •          PKO Bank Polski
  •          Santander Bank Polska
  •          SGB-Bank S.A. oraz Banki Spółdzielcze SGB i współpracujące Banki Spółdzielcze

Terminy uruchomienia usługi w kolejnych bankach zostaną potwierdzone na stronie PFR.

Więcej informacji dostępnych jest na stronie www.pfr.pl/tarcza  oraz w centrum doradztwa dla przedsiębiorstw poprzez stronę internetową lub telefonicznie pod numerem 800 800 120.

Informacji udzielają także banki uczestniczące w dystrybucji środków. Ich lista dostępna jest na stronie PFR.

Monika Krześniak-Sajewicz

 

Tysiące wniosków podatników o ulgi

Do KAS trafiło ok. 29 tys. wniosków podatników o ulgi z powodu epidemii koronawirusa – poinformowała szefowa Krajowej Administracji Skarbowej Magdalena Rzeczkowska.

Szefowa KAS poinformowała, że do urzędów skarbowych trafia wiele tzw. wniosków ulgowych, czyli np. o rozłożenie podatku na raty czy odroczenie terminu płatności.

– Widzimy, że w związku z epidemią COVID-19, tych wniosków jest znacznie więcej. Od początku roku w sumie otrzymaliśmy ok. 43 tys. wniosków ulgowych, w tym ok. 29 tys. od podatników powołujących się na przesłankę wystąpienia epidemii i pogorszenia sytuacji finansowej. Staramy się szybko wydawać decyzje i przyznawać ulgi dla podatników – powiedziała Rzeczkowska.

Szefowa KAS przypomniała, że w tym roku, z powodu koronawirusa, na rozliczenie PIT jest więcej czasu – do końca maja można będzie to zrobić bez żadnych negatywnych konsekwencji.

– 23 kwietnia minister finansów podpisał rozporządzenie, które pozwoli na zaniechanie poboru odsetek za zwłokę od zaległości podatkowych z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych za 2019 r. Rozporządzenie wchodzi w życie 1 maja 2020 r., tak żeby podatnicy mogli bez problemów skorzystać z tego rozwiązania. Jeżeli podatek z zeznania PIT za 2019 r. zostanie zapłacony do 1 czerwca – 31 maja to niedziela – nie ma mowy o żadnych odsetkach – zapewniła w rozmowie z PAP.

Wytłumaczyła, że zaniechaniem poboru odsetek za okres od 1 maja do 1 czerwca br. są objęte wszystkie zeznania PIT.

– Jeżeli podatnik jest osobą fizyczną i nie prowadzi działalności gospodarczej, to jego rozliczenie PIT zostało przygotowane przez Krajową Administracje Skarbową w ramach usługi Twój e-PIT. Cieszy się ona dużą popularnością. Poprzez nią złożono już ponad 4 mln zeznań. W przypadku braku aktywności podatnika, jego zeznanie zostanie automatycznie zaakceptowane 30 kwietnia. Jeżeli jest konieczność dopłaty podatku, to można jej dokonać do 1 czerwca bez konsekwencji powstania odsetek – wyjaśniła i dodała, że dotyczy to także osób fizycznych, prowadzących działalność gospodarczą, których zeznanie podatkowe nie jest przygotowane w ramach usługi Twój e-PIT.

– Podatek wynikający z rozliczenia PIT należy wpłacić na indywidualny rachunek podatkowy tzw. mikrorachunek podatkowy, który można sprawdzić na stronie podatki.gov.pl. Wystarczy podać właściwy identyfikator podatkowy czyli PESEL lub NIP. Mamy już ponad 6,5 mln mikrorachunków wygenerowanych przez podatników – powiedziała.

Szefowa skarbówki przypomniała też, że w tym roku wsparcie organizacji pożytku publicznego (OPP) kwotą 1 proc. podatku będzie możliwe również w przypadku złożenia zeznania PIT lub oświadczenia PIT-OP po 30 kwietnia. Zenanie PIT z wnioskiem o przekazanie 1 proc. dla OPP należy jednak złożyć  nie później niż 1 czerwca 2020 r., a korektę tego zeznania do 30 czerwca.

– Wydłużenie tego terminu ma na celu wsparcie organizacji pożytku publicznego, które znalazły się w trudnej sytuacji w związku z epidemią – wytłumaczyła.
Zaznaczyła, że KAS bardzo zależy także na sprawnym dokonywaniu zwrotów podatku VAT.

– Tam, gdzie weryfikacja zwrotu nie budzi wątpliwości, co do prawidłowości wnioskowania o taki zwrot, jest on dokonywany bardzo szybko. Oczywiście my jako Krajowa Administracja Skarbowa czuwamy nad bezpieczeństwem działalności gospodarczej i bezpieczeństwem budżetu. Dlatego sytuacje, w których pojawia się wątpliwość co do ewentualnych nadużyć, są też dokładnie sprawdzane – zaznaczyła i dodała, że średni czas zwrotu podatku VAT wynosi w tej chwili ok. 24 dni.

Wyjaśniła, że administracja skarbowa przyspiesza też działania dotyczące uwalniania środków firm z rachunków podzielonej płatności tzw. split payment. Jak poinformowała, taka operacja zajmuje obecnie ok. 10 dni.
Podzielona płatność jest stosowana tylko w relacjach między przedsiębiorcami i tylko w przypadku faktur wystawionych z VAT, kiedy łączna wartość brutto przekracza 15 tys. zł. Faktury opiewające na kwoty poniżej 15 tys. zł podlegają rozliczaniu na ogólnych zasadach – w takich transakcjach nabywca może jednak dobrowolnie stosować mechanizm podzielonej płatności.

Wiceminister finansów przypomniała, że od połowy marca, z powodu koronawirusa dostępność do budynków urzędów skarbowych została ograniczona.

– W tej sytuacji przede wszystkim postawiliśmy na zdalny i wirtualny kontakt podatników z urzędem skarbowym. Zachęcamy naszych klientów do składania zeznań, deklaracji i wniosków z wykorzystaniem kanałów elektronicznych – zaapelowała.

Podkreśliła, że na portalu www.podatki.gov.pl dzięki m. in. usługom Twój e-PIT i e-Deklaracje, można znaleźć wszystkie informacje ws. deklaracji podatkowych i rozliczyć PIT.
Dodała, że inne dokumenty takie jak np. wnioski o wydanie zaświadczeń, można złożyć elektronicznie za pośrednictwem witryny ePUAP (Platforma Usług Administracji Publicznej – PAP), oraz serwisu www.biznes.gov.pl, a zawsze można zadzwonić do Krajowej Informacji Skarbowej, albo swojego urzędu skarbowego.

– Ten kontakt w dobie koronawirusa jest bardzo popularny. Oczywiście, jest też możliwość wrzucenia dokumentu papierowego do urny wystawionej przed urzędem skarbowym, ale dokumentów papierowych otrzymujemy w tej chwili znacznie mniej – powiedziała szefowa Krajowej Administracji Skarbowej Magdalena Rzeczkowska.

źródło: interia.pl

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ